Zapowiedź Brutal Assault 2018 – Jasad

Metal gra się wszędzie. Jeśli (jeszcze) macie inne zdanie to o zespołach z krajów, które może nigdy byście nie posądzili o tak dobry gust muzyczny możecie przeczytać na stronie PostRadia w dziale Odkrycia.
A na festiwalu Brutal Assault możecie zobaczyć zespoły z różnych zakątków świata. Tym razem w zapowiedzi mamy Jasad, prekursorów indonezyjkiej sceny brutal death metalowej. W tym roku po raz pierwszy nawiedzą Europę i bardzo się cieszę, że zawitają do Jaromera. To kawał solidnego ciężkiego grania i nie ważne, że nie wszystkie teksty są po angielsku, spróbuj ich zrozumieć!

Zapowiedź Brutal Assault 2018 – Harakiri for the Sky

Atmospheric depressive post black metal – tak określany jest gatunek jaki prezentuje duet z Austrii. Ale spokojnie, mimo iż utwory na ich płytach oscylują w okolicy 10 minut, nie znajdziemy w nich ani sekundy nudy. A ich ostatni album z tego roku „Arson” tak wgniótł mnie w fotel, że nie mogłem wstać i przegapiłem stacje metra, na której miałem wysiąść! Mam nadzieję, że na Brutal Assault Harakiri for the sky będą mieli zapewnione odpowiednie warunki występu: trzecia mniejsze scena, stworzona wprost do klimatycznego grania i późna godzina. To jeden z moich tegorocznych „must see”!

Okiem Rozumu: Czy lesbijki są leniwe? Monika Rak i Agnieszka Małgowska

Okiem Rozumu: Czy lesbijki są leniwe? Monika Rak i Agnieszka Małgowska

W fascynującej rozmowie z lesbijskimi aktywistkami Monika Rak i Agnieszka Małgowska odpowiadają na pytania:

Czy lesbijki są leniwe?

Czy należy strzelać?

Czy geje mają łatwiej w polskiej rzeczywistości?

Czy lesbijki są spychane na margines?

Jak trudny jest lesbijski coming out?

Co ujawniły wywiady z lesbijkami z całej Polski?

Co mogą nam/wam dać projekty Sistrum i Lesbijska Inspira?

 

Okiem Rozumu: Dokąd zmierzamy?

Okiem Rozumu: Dokąd zmierzamy?

W fascynującej rozmowie z Jarosławem Szczepanikiem z Koalicji Ateistycznej szukamy odpowiedzi na pytania:

Dokąd zmierza polska?

Czy szykuje nam się totalitaryzm?

Dokąd zmierzają ustroje polityczne na świecie?

Czy zmiany te są nieuniknione?

Czy władza PISu to dobra zmiana?

Jak będą wyglądały najbliższe wybory?

Czy mamy wolną wolę?

 

Więcej na: https://www.facebook.com/OkiemRozumu

 

Okiem Rozumu – Alan Wysocki: jak walczyć z katolicyzacją szkół

Okiem Rozumu – Alan Wysocki: jak walczyć z katolicyzacją szkół

Kto wiesza krzyże w szkole?
Jak reagują dyrektorzy szkół gdy żąda się równouprawnienia dla osób niewierzących?
Czy ateiści są dyskryminowani w szkole?
Co zrobić by zawalczyć o równe prawa w SWOJEJ szkole?

Na te i inne pytania odpowiada w rozmowie z ze mną Alan Wysocki – Inicjatywa Polska

Obiecany w audycji link do przemówienia Alana:
http://natemat.pl/210967,szkola-ocenzurowala-gimnazjaliste-za-jego-poglady-mlody-lewicowiec-oskarza-gimnazjum-nr-7-jego-koledzy-protestuja

 

Recenzja: Tormented – Graveyard Lust

Tormented

Graveyard Lust

—–

(2012) War Anthem Records

 

Zdarza mi się obejrzeć dobry horror, a gdy już opadnie przyjemne napięcie, stwierdzić, że w zasadzie niewiele w nim było oryginalnych pomysłów. Ale podobał mi się, mimo że znowu ciarki na plecach wywoływały sprawdzone filmowe patenty. Jeśli od pierwszych minut wciągną mnie jeszcze klimat lub mocne sceny – to już pełnia szczęścia. Podobna kumulacja gwarantuje, że do tytułu wracam nieraz.

 

Z takimi właśnie solidnymi produkcjami kojarzą mi się makabryczne historie, którymi znowu uraczył nas Andreas Axelson. Na szczęście dowodzący „Tormented” to stary wyga. Doświadczenia ani talentu odmówić mu nie można, zręcznie podał ograne deathmetalowe chwyty w odpowiednio grobowej atmosferze.

 

Rozpoczynające płytę wersy: „Gdy przybywa noc, aby pochłonąć słońce/ zjawiam się wśród pogrzebowej mgły/ Z nadchodzącej ciemności powstaję/ do życia coś budzi się w mej krwi…”, owszem, nie grzeszą oryginalnością. Ale z pasją wyśpiewane niesztampowym dla gatunku wokalem, z porywającym energią riffem idealnie wprowadzają nas w nastrój metalowych opowieści z krypty.

 

Już po pierwszych taktach „Graveyard Lust” wiem, że będzie świetnie. Krótkie intro i… tak się łupie klasyczny, nieprzekombinowany szwedzki death metal. Nie za szybko, z odpowiednim brudem i ciężarem, może niezbyt oryginalnie, ale z werwą i upiornym klimatem. Otwarte groby, trupy, krwawa uczta u Elżbiety Batory – jest wszystko, co pasuje do tego gatunku muzyki. A utworów takich jak tytułowa „Cmentarna żądza”, „Revel in Blood” czy „Sick in the Head” nie sposób wysłuchać w bezruchu.

 

W żadnym wypadku nie jest to muzyczna zapchajdziura wypuszczana między regularnymi wydawnictwami, ale pełne autentycznej pasji nagranie. Ta 24-minutowa epka dała mi więcej radości niż niejeden pełny album. No ale jak może być źle, gdy „wśród kości i prochów wyję do księżyca, a ma cmentarna żądza kontroli się wymyka”?

 

—–

 

4/5

 

—–

Odkrycia: Seven Sins – Due Diaboli et Apocalypse (Kazachstan)

Seven Sins

Due Diaboli et Apocalypse

—–

(2016) Independent

 

Fani Dimmu Borgir nie mają lekko. Nie dość, że ostatnimi czasy Norwegowie bardzo rzadko wydają cokolwiek, to każde nowe wydawnictwo jest co najwyżej średnie. Tak było w przypadku zarówno „Abrahadabra” jak i niedawno wydanego „Eonian”. Stan ten nieco zachwiał wydany w zeszłym roku koncertowy „Forces of the Northern Night”, ale i sam materiał zespołu zawsze bronił się w wersjach live, więc trudno uznać to za jakiś szczególny sukces. Zwłaszcza że materiał z 2010 roku został wydany wraz z żelaznymi klasykami z ich repertuaru.

Na całe szczęście obecnie powstaje co raz więcej dobrych zespołów dobijających się do piekielnych wrót zatrzaśniętych dawno temu przez Dimmu. Jednym z nich jest Kazachski Seven Sins, a wydana w 2016 roku płyta „Due Diaboli et Apocalypse” jest najlepszym dowodem na to, że chcieć to móc, nawet w hermetycznym świecie symfonicznego black metalu.

Album, wydany własnym sumptem, jest trzecim w dorobku grupy. Składa się na niego jedenaście kompozycji i jak przystało na symfoniczny odłam ciężkiego grania, pierwszy w kolejności „Tempus Mortuorum” jest monumentalnym wstępem do tego diabelskiego oratorium. W chwilę po uruchomieniu odtwarzania nasunęły mi się skojarzenia z „Puritanical Euphoric Misanthropia”, a konkretnie to jak bardzo intro pasowałby do tego albumu.

Po chwili jednak wchodzi pierwszy poważny kaWAŁEK, a mianowicie „Kabbalah”, w którym pomiędzy blastami można wychwycić melodie żywcem wyjęte z „Tempest Temper Enlil Enraged” Melechesha czy demonicznymi motywami znanymi z utworów Belphegora. Bardziej melodyjnie robi się w drugim z kolei „Alchemist”, gdzie po inwokacji utwór przechodzi w power metal przeplatany growlem. Na wyróżnienie zasługuje także ósmy utwór – „Avicenna”, posiadający bardzo orientalny wstęp oraz rozbudowany i połamany gitarowy motyw w refrenie. Skojarzenia z Judas Priest nasuwają się podczas odsłuchu „Preasumptio Reatum”, gdzie przez chwilę słychać motyw gitarowy zbliżony tego, co Tipton grał w solówce Painkillera. Warto także nadmienić, że wokalista śpiewa w swoim ojczystym języku. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze płyty.

Produkcja stoi na bardzo wysokim poziomie (jak na własny miks). Wszystkie elementy muzyki składające się na „Due Diaboli et Apocalypse” są wyważone, żaden instrument nie wychodzi niepotrzebnie przed szereg. Jest jak w idealnie dopasowanej układance.

Mógłbym napisać, że Seven Sins byłoby w stanie śmiało (przy lepszej promocji) przejąć palmę pierwszeństwa na tronie od lat zajmowanym przez Dimmu Borgir. Tylko po co?? Taki wyścig mógłby doprowadzić do zejścia Kazachów na drogę, po której od jakiegoś czasu stąpa Shagrath, przekombinowania na rzecz jakości.

A dobra muzyka w końcu sama się obroni.

Zespół: Seven Sins

Album: Due Diaboli et Apocalypse

Kraj pochodzenia: Kazachstan

Rok wydania: 2016

Rzeźnia Dla Lunatyków – ulubione zespoły i 100 lajków!

Rzeźnia Dla Lunatyków – ulubione zespoły i 100 lajków!

W dzisiejszej Rzeźni opowiadamy o najciekawszych zespołach z lat 90tych. A jakie wy macie historie z tamtego czasu? Piszcie w komentarzach!

 

Fotorelacja: Koncert Carnal, Minetaur, Jinjer 19.06.2018 Hydrozagadka

Fotorelacja: Koncert Carnal, Minetaur, Jinjer 19.06.2018 Hydrozagadka

 

Carnal:

    • Robert Gajewski – vocal
    • Krzysztof Gorczewski – guitar
    • Kuba Leszko – guitar
    • Marek Gajewski – bass
    • Michał Wiśniewski – drums

 

Minetaur:

    • Nauman – vox
    • Piotraz – git
    • Lipa – bas
    • Vtorales – drumzs

 

Jinjer:

    • Tatiana Shmaylyuk — vocals
    • Roman Ibramkhalilov — guitars
    • Eugene Abdiukhanov — bass
    • Vladislav Ulasevich — drums