Dive in Minds

Innocent Victims

—–

(2002) Furias Records | Orion Music Entertainment

 

Argentyna to kraj który moim zdaniem jest dość skąpym w wartościowe metalowe zespoły terenem. Pisząc te słowa przychodzą mi do głowy jedynie dwa, które mogą być uważane nawet nie za chlubę, a „jedynie” godnych reprezentantów kraju. Są to RATA BLANCA oraz SKILTRON. Oba prezentują muzykę mocno zakorzenioną w klasycznej power metalowej stylistyce. Brak w mojej pamięci natomiast reprezentanta jakiejkolwiek sceny bardziej ekstremalnej.

 

I tu pojawia się Dive in Minds, zespół który na swoim koncie ma jedynie właśnie opisywany album. Muzycznie zakorzeniony w progresywnym death metalu „Innocent Victims” wydany został w 2001 roku. Album niezwykle udany, przywodzący na myśl najlepsze i największe tuzy sceny progresywnego deathu.

 

Dziewięć numerów zawartych na krążku brzmi jak tribute dla klasycznych zespołów nurtu, takich jak późne Death czy Edge of Sanity. „Suffering” już na samym początku płyty za sprawą odgłosów imitujących ruch uliczny przywołuje w pamięci „Jesus Saves” Savatage, jednak zamiast gitary właściwy utwór rozpoczyna bardzo gęsta perkusja która przechodzi w motyw żywcem wyjętym z „Sounds of Perseverance”. Następny „Holocaust of the Human Being” posiada z kolei At The Gates’ową duszę. Zarówno w strukturze muzycznej jak i za sprawą zaśpiewów wokalisty – Gustavo Navarro. Określił bym jego styl jako gardłowy, bardzo płaski głos Tomasa Lindberga. Początkowo trochę męczący, jednak szybko można do niego przywyknąć. Tytułowe „Innocent Victims” to z kolei ponowne nawiązanie do Death, tym razem doszukiwać się można skojarzeń z „Crystal Mountain”.

 

Po ponad połowie albumu w końcu dochodzimy do największego diamentu na płycie, a mianowicie „Under The Power of Men”. Jeden z najdłuższych na krążku, bo 7 minutowy, numer jest swoistą perłą w koronie wydawnictwa. Od początku jest bardzo ciężko. Równie ciężko nie odnieść wrażenia że podobne patenty można było wcześniej usłyszeć na albumie „Crimson” szwedów z Edge Of Sanity. Słuchając zarówno wykrzyczanego początku jak i riffów w zwolnieniach można odnieść wrażenie że numer jest odrzutem…co ja piszę, zapomnianym numerem który miał się na „Crimson” faktycznie pojawić! Połamane przejścia od 4:35 są tylko tego potwierdzeniem. Po prostu numer Wybitny.

 

Po przeczytaniu powyższego tekstu czytelnik może zadać sobie pytanie czy w takim razie płyta nie jest jedynie kopią świetnych patentów innych nagrań? Porównania wcześniej przytoczone jasno w końcu pokazują że album takimi odniesieniami jest przepełniony. Śpieszę wyjaśnić że pomimo tylu nawiązań album posiada własną tożsamość i w żadnym wypadku materiał nie może być postrzegany jako zlepek pomysłów innych artystów.

 

Zawsze staram się pisać jakieś podsumowania, ale tutaj najlepszym podsumowaniem będzie chyba ponowne zaproszenie do odsłuchania „Innocent Victims”. Albumu który ja osobiście postawiłem między tymi największymi.

 

—–

Zespół: Dive in Minds

Album: Innocent Victims

Kraj pochodzenia: Argentyna

Rok wydania: 2002

(Visited 15 times, 1 visits today)
Grzegorz Gruszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.