Odkrycia: Vientos Nocturnos – Sin Temer (Argentyna)

Vientos Nocturnos

Sin Temer

—–

(2018) Independent

 

Tegoroczny debiutant – Vientos Nocturnos – czekał aż siedem lat na wydanie pełnoprawnego albumu. Od chwili utworzenia zespołu (tj. 2011 rok) światło dzienne ujrzała jedynie EP’ka „Vientos Nocturnos” wydana jednak aż cztery lata temu. Krążek zawierał trzy kompozycje, które zostały ponownie nagrane na potrzeby nowego wydawnictwa.

 

Poza „Cruce el mar” „Ecos en el desierto” i „Serpientes y ratones” na premierowy krążek zarejestrowano siedem bardzo zróżnicowanych utworów stylistycznie oscylujących na pograniczu heavy i power metalu. Od pierwszych dźwięków słychać bardzo dobry mastering. Dźwięki są wyważone, bas odpowiednio „dociśnięty” jednak nieprzytłaczający reszty instrumentów, a wysunięty nieco wokal nie odstaje zbytnio od muzyki. Czyli wszystko poukładane tak jak powinno być.

 

Wspominając grafikę okładki nie sposób nie zauważyć podobieństwa postaci do tej, szczerzącej się na coverze albumu Silent Force pt. „Worlds Apart”. Mroczna twarz wtopiona w chmury wygląda równocześnie o wiele groźniej niż Eddie z „Brave New World”. Miejscami elementy użyte w kompozycji są bardzo rozświetlone, co pomimo mrocznej kolorystyki dodaje malunkowi uroku.

 

Wcześniej wspominałem, że muzyka zawarta na krążku jest bardzo zróżnicowana. Galopadowe, motoryczne „En Las Altura”, posiadające notabene najlepszy moim zdaniem refren, znakomicie odnajduje się jako numer poprzedzający „Un Puente Para Liberarte” – zagrany w średnim tempie „hicior”. Przebojowy „Serpientes y ratones” poraża chwytliwością, a „Frente Al Marmol” w zwrotce może przywoływać skojarzenia z progresywnymi elementami „Jet City Woman” Queensryche. Bardziej Maidenowo robi się natomiast w „Ecos En El Desierto” gdzie chwilami wyczuwalne są typowo ‘dziewicze’ gitarowo-perkusyjne przejścia.

 

Jak łatwo zauważyć po pisowni tytułów wszystkie teksty znajdujące się na płycie odśpiewane zostały w ojczystym języku muzyków. I pomimo braku znajomości tegoż nie przeszkadzało mi to w żaden sposób podczas odsłuchiwania materiału (tak samo, jak nie przeszkadzał mi Kipelov w Arii). Wokalista posiada mocny, czysty głos, który chwilami poprzeplatany został niskimi growlami (np. w ‘El Golem’). Nie przejmują one jednak w żadnym z numerów inicjatywy i bez trudu można wychwycić który styl śpiewania jest jedynie tłem do właściwego śpiewu.

 

Reasumując ‘Sin Temer’ to bardzo udany debiut obiecującej, lecz nie tak już młodej kapeli, który daje w przyszłości nadzieję na kolejne warte zapoznania się wydawnictwa.

 

—–

Zespół: Vientos Nocturnos

Album: Sin Temer

Kraj pochodzenia: Argentyna

Rok wydania: 2018