Kalmah

Palo

—–

(2018) Spinefarm Records

 

Karierę Kalmah śledzę od 2001 roku. Pamiętam, że pierwsze wrażenie zrobił na mnie ówcześnie wydany „The Black Waltz”. Płyta określana była mianem jeżeli nie wybitnej, to jednej z najlepszych wydanych w tamtym okresie. Z kolei od czasu zapoznania się z całą dyskografią jestem wiernym fanem finów i z uwagą monitoruję każdą nowinkę odnośnie ich kolejnych wydawnictw.
Nadmienię jeszcze, że Kalmah po Karelsku (starodawny fiński którym posługiwano się na obecnych terenach granic Finlandii i Rosji) oznacza mniej więcej tyle co „Do grobu” lub „Do śmierci”.

 

Palo to już ósme wydawnictwo finów. W wolnym tłumaczeniu tytuł oznacza żar, a sama muzyka stanowi kontynuację tego co zespół prezentował na wydanym w 2013 roku „Seventh Swamphony”. Jest skocznie, melodyjnie, ale także jak przystało na Kalmah rozpoznawalnie. Nie jestem jednak pewien czy dobrym pomysłem było wybranie na utwory promujące „Evil Kin” oraz „Blood Ran Cold” które odbiegają znacząco od reszty materiału. Po prostu są jednymi z najsłabszych na płycie.

 

Co do reszty numerów, od trzeciego do dziewiątego zespół jest klasą sam dla siebie. „The World of Rage” oraz „Take Me Away” posiadają nietypowe jak na Kalmah klawiszowe wstępy (wcześniej występowały one w chociażby „My Nation” oraz „Moon of my nights” jednak tamtym utworom bliżej było do ballad, tutaj przeradza się to w galopady). Dodatkowo „Take me away” (do którego nakręcono drugi wideoclip) posiada w zwrotce kilka motywów przewodnich naprzemiennie wygrywanych przez gitary i pianino. Ostatni na płycie „Stalker” z początku przywodzi mi na myśl klimat westernu. Po chwili jednak przeradza się on w powolny, nieco toporny death metalowy walec. Mówiąc szczerze nie podoba mi się motyw przewodni tej kompozycji. W dodatku posiada ten sam pomysł na rozwinięcie utworu co wyżej wymienione „Take me away” (zwolnienie w środku utworu i powtórzenie spokojnej melodii z początku) jednak o ile tam melodia ta porywa mnie w zupełności, w „Stalker” nieco już irytuje.

 

W tym roku pojawiło się kilka pozycji zdecydowanie lepszych od Palo, jednak nie umniejsza to faktu że płyta jest pozycją której słucha się naprawdę przyjemnie. A sam zespół sukcesywnie pracuje na miano melodic death metalowego Motorhead. Rozpoznawalny, konsekwentny, powtarzalny. Czyli jedyna w swoim rodzaju jakość.

 

—–

 

4/5

 

—–

(Visited 52 times, 1 visits today)
Grzegorz Gruszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.